Wolność, radość, wyobraźnia, czyli 6. Przegląd Nowego Teatru dla Dzieci

Bardzo się udała szósta edycja festiwalu organizowanego przez Wrocławski Teatr Lalek. Z powodu pandemii Przegląd nie odbył się dwa lata temu. Teraz pokazał, że jest imprezą żywą i otwartą.
Przegląd został otwarty nietypowo, bo nie własną premierą, ale spektaklem gościnnym – „Akademią Pana Kleksa” gdańskiego Miejskiego Teatru Miniatura.

I tak WTL trafnie wyznaczył horyzont festiwalu: z Panem Kleksem otwieramy dzieciom wyobraźnię, nie skazując je na utarte i schematyczne formu. Adasia Niezgódkę, który trafił do Akademii z wmówionym przez dorosłych poczuciem braku własnej wartości, jako osoba z „glinianymi rękami”, w przedstawieniu w reżyserii Agnieszki Płoszajskiej zagrała dziewczynka. Nie wiem, co powiedziałaby na to małopolska kuratorka oświaty, ale Adaś był/była znakomity/znakomita. Dziewczęcy rys dodał postaci delikatności i siły potrzebnej do znalezienia guzika i otwarcia wyobraźni.
Dużo było tu dziecięcych ról, wśród dorosłych aktorów młodzi wypadli znakomicie. Także dorosła część widowni w znanym tekście Jana Brzechwy znajdowała nowe smaczki. I tym samym świetnie sprawdziło się oddanie uroczystości otwarcia w przyjacielskie ręce Miniatury.

Talkiem po rzeczywistości, czyli lalka najinteligentniejsza w kosmosie

Kto nie widział w akcji teamu Kazio Sponge – Anna Makowska-Kowalczyk – Grzegorz Mazoń, może jeszcze wybrać się na „Kazio Spone Talk Show”, w środę (1 czerwca) o godzinie 19. To mistrzowski zespół! Nie da się opowiedzieć, co Kazio wraz z Matką (Anna Makowska-Kowalczyk) i multiinstrumentalistą Grzegorzem Mazoniem wyprawiają na scenie. W sobotę Kazio słusznie zauważył, że i tak wszystkiego zapamiętać nie można. Ależ było pięknie! Kazio porywa inteligentnymi spostrzeżeniami rzeczywistości, bawi, dając prawdziwą radość. Aktorzy na scenie grają nie za trzy osoby, tylko co najmniej cały, wcale nie kameralny zespół. Podziwiam wyobraźnię, umiejętności manualne, głosowe, muzyczne i wszelkie inne. Nie sposób ich ogarnąć, za to oni zagarniają na własność serca widowni, używając w tym celu m.in…. papieru toaletowego i tytułowego talku. Radzili sobie z dorosłą widownią Małej Sceny (dosłownie wypchanej do ostatniego, najciaśniejszego miejsca) i z widownią plenerową, nie mniej wymagającą. Chyba każdy teatr życzyłby sobie mieć takie show!

Animacje jak z bajki dla najmłodszych widzów

Wiewiórka, borsuk i dzięcioł w rękach Anny Domalewskiej, Aleksandry Leszczyńskiej i Zuzanny Łuczak-Wiśniewskiej zawładnęły widownią w wieku 2-4 lata, pokazując spektakl „O czym szepcze las”. Autorką scenariusza i reżyserką spektaklu Art Fraction Foundation i Teatru Animacji z Poznania jest znana świetnie wrocławskiej publiczności, wysoko stawiająca twórczą poprzeczkę Alicja Morawska-Rubczak. To ona pokazała u nas „brzUCHO” i „Dżunglę”, wyróżnioną Wrocławską Nagrodą Teatralną. Las szeptał, aktorki wydobywały dźwięki z czego się tylko dało, borsuk wąchał przyjaźnie ręce dzieci, wiewiórka drapała się po uchu, a dzięcioł stukał. Brawa za wyjątkową animację. Było ekologicznie, przyjaźnie dla ludzi i zwierząt. Czuliśmy się naprawdę jak w lesie.

Nie wchodźcie do rur!

Strzałem w dziesiątkę okazało się zaproszenie czeskiego Divadlo Drak a Mezinárodní institut figurálního divadla. Spektakl „Gipsowa kraina” Dominiki Špalkovej i zespołu to także wrota do krainy wyobraźni. Jazmína Piktorová zagrała dziewczynkę, która kocha skakać i tańczyć, co uniemożliwia jej złamana noga. Dzięki wyobraźni gips zamienia się w magiczną krainę. To genialne przedstawienie o sile wyobraźni i twórczemu pragnieniu spełniania marzeń. Aktorce towarzyszyła Jana Bačová Kroftová, tworząc na żywo scenografię i działania plastyczne oraz sprawiając, że powstała zgrabna, uzupełniająca się całość. Jazmína Piktorová gibkim ciałem pokonywała rury. Podziwiając, nie bierzcie z niej przykładu, bo może się to skończyć fatalnie.

Trwaj chwilo…

To dzięki Malinie Prześludze, autorce tekstu, powstał „Bałwan i ja”. Malinę Prześlugę znają widzowie Wrocławskiego Teatru Lalek, bo tu były pokazywane sztuki na podstawie jej tekstów: „Ile żab waży księżyc?” oraz „Może morze”. „Bałwana…” (wrocławska wersja sztuki na podstawie tekstu napisanego dla WTL to „Może morze”) przywiózł do Wrocławia poznański Teatr Animacji. Artur Romański wyreżyserował spektakl z ciekawą animacją, ładnymi piosenkami i mądrą opowieścią o skazanej na siebie dwójce (Bałwan i pełniąca rolę jego nosa Marchewka), która – wbrew oczywistej niechęci – zaprzyjaźnia się i uczy siebie oraz nas, jak przeżyć fajnie choćby najkrótsze życie (trwające tylko do odwilży), a może nawet uniknąć tego, co nieuniknione?
Niestety, nie mogłam obejrzeć wszystkiego i zobaczyć, co najmłodsi robią na warsztatach. Nie ma lepszego prezentu na Dzień Dziecka, niż wyprawa do teatru. Przegląd trwa do dziś (1 czerwca) i dziś jeszcze można sprawić dziecku teatralną gwiazdkę z nieba.
Małgorzata Matuszewska
Fot. Adrian Janisio/Przegląd Nowego Teatru dla Dzieci, fot. Jakub Wittchen/Teatr Animacji w Poznaniu, Milan Hajn/Divadlo Drak

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Katarzyna Ryrych: Zawsze staję po stronie wykluczonych

42. Przegląd Piosenki Aktorskiej – mocne wydarzenie już na starcie

Pustynia ludzkich serc. O nas samych – lekko, przyjaźnie, z wdziękiem