Czekać, jak to łatwo powiedzieć... mistrzowska „Odyseja”
Co to jest za przepiękna historia! Jaka (niestety), wciąż aktualna… I jak mistrzowsko: opowiedziana, zagrana, wyśpiewana, pokazana. Majstersztyk! „Odyseja” to cud na Scenie Ciśnień wrocławskiego Teatru Muzycznego Capitol. Każda osoba powinna ją obejrzeć. Epos Homera, napisany dwa i pół tysiąca lat temu, jest świeży, a historie ludzi opowiedziane na scenie bolesne, szarpiące duszę. I zrozumiałe, jakby to wszystko wydarzyło się wczoraj, dziś. W centrum wydarzeń jest nie tylko cierpiący, straumatyzowany Odyseusz (w tej roli występujący gościnnie w Capitolu Sambor Dudziński – mistrz drobnych gestów, spojrzeń i gry na instrumencie), ale także Penelopa (Justyna Szafran jest mistrzynią prezentacji zmian w sercu kobiety, zachodzących przez lata czekania na ukochanego mężczyznę). Odyseusz wraca z całkiem wygodnego miejsca, by ocalić siebie samego. Czy ocalenie siebie samej jest pisane także Penelopie? Jarosław Murawski, autor scenicznego tekstu, nie „przepisał” go na współczesny język, wykorzy...