Studium rozpaczy, samotności i nadziei ponad wszystko
Na spotkania z marionetką i osobą aktorską idę do „Lalek” nie tyle po zabawę, ile po mądry ogląd świata. Oglądając spektakl „Matei Brunul”, przeznaczony – co ważne, dla widzów powyżej 16. roku życia – nie zawiodłam się. Jest po co odwiedzić „Lalki”. Na Małej Scenie króluje szarość, duszność i strach. Syn Włoszki i Rumuna, marionetkarz Matei (Tomasz Szczygielski), zostaje niesłusznie oskarżony i trafia do koszmarnego obozu pracy. Nawet nie wie, co „złego” zrobił. Jest torturowany, wypada z trzeciego piętra bloku, w którym pracował, traci pamięć. Wciąż cierpi na amnezję, kiedy go wypuszczają. Zaczyna pracować w Państwowym Teatrze Lalek. Jest z nim Bazylek – marionetka (bardzo udana postać zaprojektowana przez Macieja Luścińskiego). Towarzystwo lalki zdaje się być słabą pociechą dla dorosłego człowieka, ale Bazylek pomaga. Można z nim pogadać, a nawet pójść na spacer. Można próbować sięgnąć do głębi duszy marionetki. Czy Bazylek jest jedyną postacią z dawnego świata, zostawionego w oparac...