Posty

Studium rozpaczy, samotności i nadziei ponad wszystko

Obraz
Na spotkania z marionetką i osobą aktorską idę do „Lalek” nie tyle po zabawę, ile po mądry ogląd świata. Oglądając spektakl „Matei Brunul”, przeznaczony – co ważne, dla widzów powyżej 16. roku życia – nie zawiodłam się. Jest po co odwiedzić „Lalki”. Na Małej Scenie króluje szarość, duszność i strach. Syn Włoszki i Rumuna, marionetkarz Matei (Tomasz Szczygielski), zostaje niesłusznie oskarżony i trafia do koszmarnego obozu pracy. Nawet nie wie, co „złego” zrobił. Jest torturowany, wypada z trzeciego piętra bloku, w którym pracował, traci pamięć. Wciąż cierpi na amnezję, kiedy go wypuszczają. Zaczyna pracować w Państwowym Teatrze Lalek. Jest z nim Bazylek – marionetka (bardzo udana postać zaprojektowana przez Macieja Luścińskiego). Towarzystwo lalki zdaje się być słabą pociechą dla dorosłego człowieka, ale Bazylek pomaga. Można z nim pogadać, a nawet pójść na spacer. Można próbować sięgnąć do głębi duszy marionetki. Czy Bazylek jest jedyną postacią z dawnego świata, zostawionego w oparac...

46. PPA: Niebanalność, kreatywność, wspaniałość!

Obraz
Co to była za przepiękna, dziesięciodniowa prezentacja wachlarza możliwości aktorskiej piosenki, jej użycia, kontekstów, interpretacji! Piosenki oczywiście szeroko rozumianej. Bo twórcy Przeglądu Piosenki Aktorskiej nie ograniczają wyobraźni i nie mieszczą się w ramach. Po prostu w żadnych ramach. 46. Przegląd Piosenki Aktorskiej zakończył się w niedzielę (29 marca) przecudownym koncertem. Nie boję się użyć tego określenia, bo Zofia Sofinka Imiela, laureatka Grand Prix zeszłorocznego Konkursu Aktorskiej Interpretacji Piosenki, była po prostu olśniewająca. Artystka tak zapowiadała koncert „Confluence”: „to nie jest skończona opowieść, lecz podróż: splot korzeni i wpływów, tradycji i eksperymentu, przeszłości i teraźniejszości. Ta historia nie ma końca. Ta historia nieskończenie płynie dalej”. Nadzwyczajnie piękne teksty Sofinki (brawo za mądre spojrzenie na ojczyznę), podane z towarzyszeniem fortepianu, który nie był instrumentem towarzyszącym, ale samym sercem całości, świetny kontraba...

Co Don Kichot robiłby w naszym obłąkanym świecie?

Obraz
Nadzwyczajnie piękna jest najnowsza premiera Opery Wrocławskiej. „Don Quichotte” Jules'a Masseneta we współczesności to doskonały pomysł. I, dodam, doskonale zrealizowany. Marek Weiss-Grzesiński – reżyser spektaklu – osadził akcję w domu obłąkanych (szpitalu?), w cudownym lesie, na dyskotece (lub jej rodzaju). Don Kichot, idący pod prąd trendów światowych, walczy z bardzo, bardzo groźnymi i przerażającymi wiatrakami. I musi podejmować decyzje bolesne, boleśnie zrozumiałe. A przecież jest delikatnym człowiekiem. W jego delikatności i subtelności jest siła. Siła człowieka niedzisiejszego, ale nie naiwnego. Po piątkowej premierze przeczytałam celną opinię Romana Osadnika, dyrektora warszawskiego Teatru Studio, doceniającego sięganie przez Operę Wrocławską po „mniej oczywisty repertuar” i „dzieła rzadziej wystawiane”. Cieszę się, bo też tak myślę. Massenet skomponował swoje dzieło do libretta Henriego Caina, zostało ono wystawione po raz pierwszy w roku 1910. Była to historia tylko del...

Czekać, jak to łatwo powiedzieć... mistrzowska „Odyseja”

Obraz
Co to jest za przepiękna historia! Jaka (niestety), wciąż aktualna… I jak mistrzowsko: opowiedziana, zagrana, wyśpiewana, pokazana. Majstersztyk! „Odyseja” to cud na Scenie Ciśnień wrocławskiego Teatru Muzycznego Capitol. Każda osoba powinna ją obejrzeć. Epos Homera, napisany dwa i pół tysiąca lat temu, jest świeży, a historie ludzi opowiedziane na scenie bolesne, szarpiące duszę. I zrozumiałe, jakby to wszystko wydarzyło się wczoraj, dziś. W centrum wydarzeń jest nie tylko cierpiący, straumatyzowany Odyseusz (w tej roli występujący gościnnie w Capitolu Sambor Dudziński – mistrz drobnych gestów, spojrzeń i gry na instrumencie), ale także Penelopa (Justyna Szafran jest mistrzynią prezentacji zmian w sercu kobiety, zachodzących przez lata czekania na ukochanego mężczyznę). Odyseusz wraca z całkiem wygodnego miejsca, by ocalić siebie samego. Czy ocalenie siebie samej jest pisane także Penelopie? Jarosław Murawski, autor scenicznego tekstu, nie „przepisał” go na współczesny język, wykorzy...

Najwspanialsze baśnie to te „złe”

Obraz
Kto jeszcze nie był, proszę pędzić na ulicę Księcia Witolda. Piekarnia Żywa Kultura dzięki Wrocławskiemu Teatrowi Pantomimy stała się miejscem, w którym z pieca wychodzi ciepły, niczym świeży bochenek, sens zła rozumianego na nowo. Od dłuższego czasu Wrocławski Teatr Pantomimy zaskakuje. Na pewno swoich najdawniejszych widzów, bo coraz częściej używa słów. Te zaskoczenia są coraz bardziej pozytywne. A we współpracy z Marcinem Liberem, głównym piekarzem „Złych baśni”, zaskoczenie osiągnęło swoistą kulminację. Wbrew tytułowi spektaklu – „Złe baśnie” – kulminację dobra. Kanwą „Złych baśni” stały się te napisane przez braci Grimm i zebrane w tomie „Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm” w wyborze i przekładzie Elizy Pieciul-Karmińskiej. Marcin Liber, autor adaptacji i reżyser przedstawienia, pisze o nim we wstępie: „Złe baśnie” nie są skierowane do dzieci, ale do byłych dzieci, które chcą wreszcie zrozumieć, czym je „karmiono”. Czym nasiąkły za młodu. To a...

Najpełniejszy i najpiękniejszy bazar świata

Obraz
Są spektakle zachwycające pomysłem, poruszanymi tematami, perfekcją wykonania. I są takie, które nie tylko treścią oraz formą zapadają w serca, bo ich twórcy ogrzewają widzom serca. I takim spektaklem jest najnowsza premiera na Scenie Restauracja we wrocławskim Teatrze Muzycznym Capitol. Co to jest za wspaniały „ON (BAZ)AIR”! Do przeżycia niezwykłych chwil nie jest wcale potrzebny bazar egzotyczny. Wystarczy ten nasz, zwyczajny, z białym serem, rzodkiewką, naleśnikami, zegarkami, stertą plastikowych pojemników i różami. Tu naprawdę można złapać oddech. Wszystko aż kipi życiem. Opowieści bazarkowe prezentuje Rafał Derkacz, debiutujący formą monodramu. Jest świetny, to debiut, którego nie da się zapomnieć. Aktor chwyta za serce prawdziwością emocji i z serca opowiadanych ludzkich spraw. Oglądając bazarowe życie wzruszamy się, serdecznie śmiejemy i martwimy o przyszłość użytkowników bazaru z każdej strony lad/stoisk/dywaników. Nieduża z natury forma monodramu w rękach twórców tego przedst...

„Raj utracony [?]”, czyli 60. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego

Obraz
W niespokojnej rzeczywistości w Polsce, dramatycznej poza jej granicami, trudno jest znaleźć własne, harmonijne miejsce. Czy ludzkość już straciła swój raj? Czy może właśnie traci go kolejny raz? Czy siła muzyki pomoże nam znaleźć wytchnienie i właściwą drogę? W swoje 60. urodziny Wratislavia Cantans będzie rozbrzmiewać pod artystyczną dyrekcją Andrzeja Kosendiaka – osoby, która festiwal zna świetnie, bo przecież, jak opowiedział Jakubowi Kukli w wywiadzie, na początku był słuchaczem wydarzeń i wiele z nich pamięta do dziś. Trzydzieści cztery lata temu po raz pierwszy wystąpił na festiwalu, potem kierował nim jako całością, prowadząc i festiwal, i Narodowe Forum Muzyki. Andrzej Kosendiak zna więc świetnie tradycje festiwalu, wyzwania przed nim stojące i potrzeby nas, melomanów. „(…) myślę, że siłą festiwalu cały czas jest jego formuła. Wciąż muzyka wokalno-instrumentalna, głos ludzki, utwory oparte na tekście są tym elementem, który odróżnia Wratislavię Cantans od innych wydarzeń kultu...