W Teatrze Współczesnym bardzo udana premiera


 

Trafnie i wyjątkowo pięknie w „dziś” wpisuje się „Nagasaki” – prapremiera na scenie Wrocławskiego Teatru Współczesnego.

Dekadę temu Akademia Francuska nagrodziła książkę Érica Faye Grand Prix, za powieść 2010 roku. Nic dziwnego, bo niedługa powieść jest naładowana emocjami, a jednocześnie chłodna. I taki właśnie spektakl wyreżyserował Paweł Kamza: perfekcyjny w formie, krótki, aż buchający uczuciami, chłodny, wręcz zimny. Świetna jest dwójka aktorów: emocjonalna Zina Kerste (Nielegalna) i opowiadający swój dramat sztywnością Tadeusz Ratuszniak (Meteorolog).

Meteorolog ma swój niewielki, wyposażony w niezbędne sprzęty, funkcjonalny dom. Jego bezdomność jest duchowa – nie ma domu, rozumianego jako duchowa własność, jako poczucie bezpieczeństwa. Próbuje je znaleźć w rytuałach, wpadając w nerwicę natręctw.

Nielegalna materialnego domu nie ma. Nie ma go dosłownie, nie ma gdzie odetchnąć, z ulgą wita możliwość choć krótkiego odpoczynku w czystym wnętrzu, poskładanym świecie.

Oboje są kłębkami nerwów, każde na swój sposób. On znajduje bardzo pozorne ukojenie w formach, ona buntuje się przeciw społeczeństwu.

Nagasaki” po japońsku znaczy „długi przylądek”. I nie jest to przylądek dobrej nadziei, to raczej długa droga, nawet nie wiadomo, co czeka na podróżujących u jej kresu. Bo przecież bezdomność i samotność wyznaczają życie współczesnego człowieka.

Od pierwszego światła skierowanego na scenę, urzekła mnie piękna, prosta scenografia, odkrywająca kolejne warstwy samotności. Filmowe migawki, internetowe emotikony są dopełnieniem czystej, współczesnej formy.

Brak słowotoku, brak opowiadania słowami wszystkiego, co można opowiedzieć precyzyjnie wypracowanym ruchem, gestem, spojrzeniem to wielki atut przedstawienia. Także muzycznie to wyjątkowy spektakl, są tu nawet nawiązania do twórczości Kory i Maanamu.

Nie ma tu nic niepotrzebnego, jest oszczędność, a z niej płynie siła przekazu.

I wciąż bolą słowa Meteorologa, mówiącego „nie ma żadnego my. Jestem ja i ja, i ja”. Trafna diagnoza. Obawiam się, że to choroba nie do wyleczenia.

Małgorzata Matuszewska

Fot. Dawid Stube/Wrocławski Teatr Współczesny

Éric Faye „Nagasaki” w przekładzie Andrzeja Bilika, adaptacja i reżyseria: Paweł Kamza, scenografia i kostiumy: Iza Kolka, muzyka: Aleksander Brzeziński, wykonanie piosenki: Brigitta Wierzbik, reżyseria ruchu: Patrycja Pszczelinska, Zbigniew Karalus, animacje: Piotr Pitold Maciejewski, Stachu Maciejewski (guzik-owcy.pl), reżyseria światła: Jan Sławkowski, reżyseria dźwięku: Maciej Duszyński, realizacja światła: Janusz Kaźmierski, realizacja wideo: Marcin Dominiak, Filip Wierzbicki.

Prapremiera 5 września 2020 roku na Dużej Scenie Wrocławskiego Teatru Współczesnego. Kolejne spektakle: 6, 8, 9 i 10 września.












Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Porywający show z kryminałów wywiedziony. „Mock. Czarna burleska” do obejrzenia koniecznie!

Wciąż żywa, dotkliwa piosenka aktorska

Alicja prosto ze snów, w wielkim stylu do Capitolu