44. Przegląd Piosenki Aktorskiej: od zachwytów po owacje



Śmiech, lęk i ból, refleksje o życiu, śmierci, miłości i innych najważniejszych sprawach – tegoroczny PPA był przeglądem naszego życia. A właściwie oglądem, oczywiście z perspektywy aktorskiej piosenki i jej interpretacji. Udanym! Dodam, że od kilku dni po mieście jeździ tramwaj im. Romana Kołakowskiego.
Oczywiście, nie mogłam obejrzeć wszystkich koncertów, spektakli i być na wszystkich wydarzeniach. Większość była doskonała.

Wyjątkowy konkurs



Sercem PPA jest Konkurs Aktorskiej Interpretacji Piosenki. W tym roku naprawdę podziwialiśmy wszystkich dwadzieścioro artystów, którzy dostali się do drugiego etapu KAIP. Nikt nie zawiódł oczekiwań, a wybór laureatów spośród finałowej dziesiątki musiał być dla wszystkich jurorów wyzwaniem. Oglądaliśmy i słuchaliśmy wyrazistych osobowości, interpretujących piosenki i rzeczywistość, z ogromnym talentem i w wypracowanych formach. Nic dziwnego, że Tukana Dziennikarzy zdobyła migająca Dominika Kozłowska, której interpretacja była doskonała. Nic dziwnego też, że Grand Prix zdobył duet: Hugo Tarres i Mateusz Tomaszewski (na zdj.), świetnie dialogujący nie tylko z piosenkami, ale ze sobą.

Świeżość Off-ów



Jak stwierdził znakomity fotoreporter Łukasz Giza, na zdjęciach uwieczniający PPA od lat, wydarzenia w Nurcie Off przyniosły powiew świeżości. Niestety, nie widziałam „Niesamowitej słowiańszczyzny”, nagrodzonej Tukanem Off. Świetny był spektakl „Very Sad” (Nagroda II Off), w którym Patrycja Kowańska i Dominika Knapik (na zdjęciu) fascynująco opowiedziały o fizycznych skutkach starzenia się, przepracowania, życia po prostu. Forma sit up’u i żywiołowość aktorek sprawiły, że całość była interesująca nie tylko dla bardzo dojrzałych widzów.
Marcin Liber, znakomity reżyser i juror Offu, podczas gali wręczenia nagród ogłosił, że zaprosi obie panie do współpracy.



Druga dobra wiadomość jest taka, że „Dzień Dziecka” (na zdjęciu) Rafała Pietrzaka z nim samym i towarzyszącą mu Katarzyną Pietruską (Nagroda III Off), można będzie oglądać we wrocławskim Teatrze Układ Formalny przy ul. Prądzyńskiego 39a. Najbliższe spektakle od 26 do 28 kwietnia. Naprawdę warto, bo opowieść o emocjonalnych dysfunkcjach, z którymi mierzą się mężczyźni dotknięci syndromem dorosłych dzieci z alkoholowych domów, interesująco przybliża te problemy.

Gala na początku i podzieliła publiczność

Koncert Galowy, zwykle kończący festiwal, w tym roku był na jego początku. I podzielił publiczność, ostro dyskutującą, czy publicystyczna dyskusja o konstytucyjnym prawie do mieszkania była dobrze, czy źle zrealizowana. I czy w ogóle na PPA jest miejsce dla takiej publicystyki? Jestem zdecydowanie po stronie Gali.

Recitale, czyli mistrzowscy artyści

Poezja, ta męska, we wspaniałych interpretacjach, wręcz kwintesencja smaku i stylu – Jacek Bończyk (na zdjęciu powyżej) w „Licencji na lirykę” był po prostu doskonały. Artysta śpiewał teksty własne, Juliana Tuwima (nic dziwnego, przecież przed laty brał udział w „Mandarynkach i pomarańczach”), Edwarda Stachury, Stanisława Staszewskiego, Grzegorza Ciechowskiego (w sławnym „Kombinacie” na scenie Impartu zaśpiewał kiedyś „Nieustanne tango”). Jacek Bończyk sam grał na gitarach, opowiadał anegdoty, a na instrumentach klawiszowych towarzyszył mu Konrad Wantrych, na kontrabasie i moogu Wojciech Gumiński.



Zupełnie nową odsłonę piosenek Marka Grechuty zaproponował Mariusz Kiljan w koncercie „Gdziekolwiek / Wibracje na temat Grechuty”. Widownia, przyzwyczajona do delikatności Grechuty, wręcz oszalała, smakując wibrujący mikrokosmos piosenek znanych, a odkrytych na nowo. Mariuszowi Kiljanowi towarzyszyli muzycy: Remigiusz Hadka, Michał Sosna, Patryk Bizukojc, Dawid Broszczakowski, Spacepierre.



Wielką klasę miał też staroświecki koncert „Nieobecność”, w którym Bogusław Sobczuk, pomysłodawca, scenarzysta i reżyser, przypomniał Ewę Demarczyk i jej nadzwyczajne piosenki. Zgodnie z zapowiedzią, Iwona Bielska, Mirosław Baka, Mikołaj Grabowski, Adam Woronowicz, Piotr Fronczewski (tylko głos, ale jaki!), Maria Wróbel, Agnieszka Przekupień, Anastazja Simińska i Wiktoria Wojtas, zaspokajali wyrafinowane gusta publiczności. Jeśli się sięga po ten materiał, potrzebna jest perfekcja wykonania i koncert był perfekcyjny.

Perełki młodych artystów



Jak żyć, Formacjo Chłopięca Legitymacje, kiedy nasze życie jest naszpikowane nie tylko niezrozumiałymi instrukcjami obsługi przedmiotów, ale też szkoleniami, poradnikami? Nie jest przypadkowym pytanie do Legitymacji, bo to ich muzyki do piosenki „Prodiż” oraz refrenu „Sklejania modeli” użyto w spektaklu Konrada Imieli pt. „Instrukcje” (na zdjęciu powyżej). Było śmiesznie.



Perfekcyjny ruch, śpiew zaprezentowali artyści w spektaklu Teatr Collegium Nobilium (na zdjęciu powyżej), pt. „w.a.s.o.w.s.k.i / FOTOPLASTYKON”. Całkowicie a capella! To było bardzo intymne spotkanie z pełnymi uroku piosenkami.

Basiński i kosmici!



Dariusz Basiński posiada tyle umiejętności, że mógłby nimi obdzielić sporą część kosmosu. Śpiewa, gra na instrumentach, uruchamia swoją energią najbardziej zapyziałe zakątki ludzkiej duszy, słuchającej jego szalonych opowieści z rosnącym zapałem. Kosmici też odwiedzili Teatr Polski, dla niepoznaki próbując zaprzyjaźnić się z libiążczanami. Basińskiemu towarzyszyli: Rafał Kierpiec, Nikodem Pospieszalski i Wojciech Świerczyna, a mieszanka, którą stworzyli, powinna być podawana ludziom na życzenie, każdego dnia. I to jest możliwe, bo Basiński zapowiada płytę! Świetni byli Basiński Band & Fiction.

Dylan, po prostu



Prawdziwą ucztę zafundowali: Filip Łobodziński (odkryciem jest doskonały śpiew), Marek Wojtczak, Krzysztof Poliński, Tomasz Pfeiffer, Muniek Staszczyk, Paweł Sołtys, Bartosz Łęczycki, projektem „Dylan.pl: No, jak to jest? – piosenki Boba Dylana”. „Piosenka musi posiadać tekst”. I w tłumaczeniach na język polski słuchało się tego bardzo dobrze. Artyści odkryli różnorodność Dylana, jego osobność i mądrość.

Energii na 100 procent

Kaizers Orchestra porwali publiczność. Nic nie zrozumiałam z norweskiego dialektu, w którym śpiewali piosenki, ale ujęła nadzwyczajna energia tego koncertu. Podobno były to „mroczne historie związane z mafią, rosyjską ruletką, ruchem oporu, ofiarami wojennymi, żeglarzami i szpitalami psychiatrycznymi”, ale forma podania niezrozumiałych opowieści była tak szalona, że aż aktorska.

Lata dziewięćdziesiąte skarbem



Część Koncertu Finałowego „Top wszechczasów, czyli w poszukiwaniu orlego cienia” zanurzył się w latach 90. zeszłego wieku, zgodnie z piosenką „Orła cień” Various Manx. Koncepcja Magdaleny Miklasz była przednia. Koncert prowadzili bardzo dobrze: Mikołaj Woubishet i Maciej Maciejewski, a ten koncert zapamiętam przede wszystkim dzięki duetowi Emose Uhunmwangho i ostatnio niezbyt często widywanego we Wrocławiu Sambora Dudzińskiego (oboje na zdjęciu), śpiewających „Nie ma, nie ma ciebie” Kayah i Bregovicia. A także dzięki lalce – „Markowi Niedźwiedzkiemu” – i towarzyszących mu wielkich postaci „Kasi Kowalskiej”, „Edycie Bartosiewicz” i „Katarzynie Nosowskiej”.
Z muzycznego skarbca lat 90. czerpano obficie w Finale (świetna była „Dziewczyna szamana” śpiewana przez Michała Szpaka).
Lata 90. posłużyły też ostatniemu scenicznemu występowi PPA, czyli „Mleko w tubce – o dzieciństwie w latach 90.”.


Teleturnieje, sprzedaż przez akwizycję, dorabianie się fortun, serial „Dynastia”, nareszcie fajne prezenty komunijne, wolność myślenia, a wreszcie dorastanie i dojrzewanie, także do bycia rodziną. Skończył się komunizm, a zaczęło nie wiadomo co, czemu trudno było sprostać, choć przecież wcześniej też nie było łatwo dorastać.
Świetne teksty, świetne wykonanie grupy Analog Collective, świat rozciągał się, niczym ciała aktorów na piłkach. Mam nadzieję, że ta cudowna opowieść o niezdarnym radzeniu sobie z nową rzeczywistością po 1989 roku, będzie w Capitolu wystawiana na stałe.

Proszę Państwa, jest wojna



Przegląd nie zapomniał o toczącej się wojnie. W ostatnim dniu poruszył nas koncertem „Matki. Pieśń na czas wojny” w reżyserii Marty Górnickiej. Dwadzieścia jeden kobiet w różnym wieku śpiewało, zaczynając od szczedriwki, rytuału szczęścia, odrodzenia, życzeń dla wszystkich na dobre życie. Potem krzyczały o wojnie, reakcji na nią. O przemocy, mordowaniu i gwałceniu. Zaparły dech.
Małgorzata Matuszewska
Fot. Łukasz Giza, Tomasz Walków, Marek Maziarz/PPA
44. Przegląd Piosenki Aktorskiej, Teatr Muzyczny Capitol i inne miejsca, 15-24 marca 2024.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„A statek płynie”. Nasz świat też jest u kresu

Gala 44. Przeglądu Piosenki Aktorskiej: Kto będzie krzyczał, jeśli nie artyści?