Niech ten sen się nie kończy



Dawno nie przeżyłam tak dziwnego procesu emocjonalnego oraz poznawczego, siedząc w teatralnym fotelu. Od zdumienia, lekkiej niechęci, czekania „kiedy to się skończy”, do zachwytu.
Tak, tak, „Państwo Snu” wywołuje emocje ekstremalne. Może nic dziwnego, skoro spektakl został zrealizowany na podstawie właściwie nieznanej powieści Alfreda Kubina (malarza, prekursora surrealizmu) pt. „Po tamtej stronie”, w dodatku często kwalifikowanej jako powieść fantastyczna. To zaszeregowanie oczywiście nie przekreśla dobrego odbioru, nawet, jeśli niespecjalnie się lubi fantastykę. Dodam, że właśnie niespecjalnie lubię fantastykę, ale ten spektakl lubię bardzo.
Senne marzenia, koszmary, sny dobre, złe, prorocze – sam gatunek, zawarty przecież już w tytule przedstawienia, prowokuje do powstania czegoś przerastającego rozumienie odbiorcy. I łatwo się pogubić – i w tworzeniu dzieła, i w jego odbiorze. Ale, jeśli przychodzi się do teatru nie po banalną rozrywkę, tylko będąc otwartym na to, co odbędzie się na scenie – naprawdę warto przyjść do Współczesnego. I dać się porwać snom. Zaczynając od niezbyt łatwej konwencji. Michał Kmiecik stworzył nadzwyczajną adaptację powieści, sprawnie umieszczając w niej to, co w powieści było najważniejsze. I zrobił to tak, że nie jest trudno znajdować współczesne konteksty, już na własną rękę.
Nie warto zagłębiać się w logiczne dochodzenie, dlaczego właściwie utalentowany Rysownik (Mariusz Bąkowski), przyjmuje zaproszenie do Państwa Snu od swojego szkolnego kolegi Klausa Patery (Tomasz Taranta). Tak, tak, oczywiście, że skusił go czek. Pieniądze oczywiście są ważne, ale czy najważniejsze? Zaproszenie nie przypada do gustu uroczej żonie Rysownika (Dominika Probachta). Ale przecież „jeśli się nam nie spodoba, zawsze możemy wrócić” – Rysownik jest nadmiernym optymistą. Neofici w Państwie Snu przeżywają różne problemy, wśród nich mieszkaniowe. Muszą zmagać się z kamienicznikiem Odoakerem Lampenbogenem (Maciej Tomaszewski) i gospodarzem czynszowego domu (Tadeusz Ratuszniak).
Otaczająca ich rzeczywistość jest tak duszna, że aż klaustrofobiczna, a o surrealistyczne wpadki nie jest trudno, delikatnie ujmując sprawę. Państwu Snu powoli, dzięki misternym działaniom jego władzy, zamienia się w Państwo Koszmaru.
Stolicą państwa jest Perła, to do niej zwieziono domy z rzeczywistego świata. Każdy z artefaktów niesie swoją historię, zwykle upiorną. W Państwie Snu nie jest tolerowana nowoczesność, w żadnej formie.
Obok dziejów Rysownika i jego żony, obserwujemy frapujące – raczej historyjki, niż wielkie historie – mieszkańców Państwa Snu. Wśród nich mieszkanki domu, której przeszkadzają właściwie wszyscy sąsiedzi, bo nie znosi hałasu. Księżniczka von X (Beata Rakowska, wrzeszcząca „Małpy, malarze i kurwy!”) jest bardzo ważną osobą. Dom zaludniają przedstawiciele wszystkich społecznych grup, dom jest więc mieszanką, niczym samo państwo.
Jak w snach bywa, Państwo Snu zaludniają nie tylko ludzie, ale też przedziwne postaci. Pomocnikiem fryzjera jest małpa…
Senne, surrealistyczne życie zostaje skonfrontowane z nieznanym, kiedy do Państwa przybywa Amerykanin Hercules Bell (Krzysztof Ogłoza), z odważną wizją zupełnie nowego państwa.
Dawno nie widziałam w teatrze przedstawienia tak czystego scenograficznie. Scenografia jest staroświecka (nic dziwnego, skoro Patera nie toleruje nowoczesności). Nie ma projekcji filmowych. Jest za to wręcz malarska wizja rzeczywistości (docenią ją fani filmów Petera Greenawaya). Przepiękne obrazy współtworzą wspaniałe kostiumy Natalii Burzyńskiej. Bez nich trudno byłoby pokazać kolejne postaci.
Scenografia jest mobilna, a często wkraczający na scenę i ustawiający „pomieszczenia” montażyści zasługują na uznanie, tak, jak aktorski zespół.
Spektakl jest też bardzo dobry muzycznie – muzykę stworzył Wojciech Kucharczyk i jest ona całością, bardzo spójnie podkreślającą zalety widowiska.
Ten bardzo dobry spektakl swoją głębię, nietuzinkowość, w bardzo dużej mierze zawdzięcza aktorkom i aktorom. Wiele osób gra tu więcej, niż jedną rolę. Każda osoba zasługuje na wielkie brawa. Maciej Tomaszewski jest cudem sam w sobie, ze swoim hipnotyzującym głosem (w końcu jesteśmy w Państwie Snu), Beata Rakowska wzbudza salwy śmiechu. Agenci Patery – Miłosz Pietruski i Tadeusz Ratuszniak – spisują się świetnie. Podobnie, jak Krzysztof Zych – już to właściciel gospody, już to redaktor pisma. Żona kamienicznika – Anna Kulińska-Kieca – nie ma łatwego życia, ale zdaje się, że mąż wyciągnął ją z trudniejszej drogi. Zachwyca Jolanta Solarz-Szwed i jako burdelmama, i jako Goldschlägerowa. Męską postać przyrodnika profesora gra super Zina Kerste. Handlarz starzyzną – Przemysław Kozłowski – jest nieoceniony w świecie zafascynowanym staroświeckością. Chapeau bas, wspaniały zespole!
Małgorzata Matuszewska
Fot. Filip Wierzbicki/Wrocławski Teatr Współczesny
Wrocławski Teatr Współczesny, Alfred Kubin, „Państwo Snu”. Tłumaczenie: Anna Maria Linke. Adaptacja, reżyseria: Michał Kmiecik. Scenografia, światło: Szymon Szewczyk. Kostiumy: Natalia Burzyńska. Muzyka: Wojciech Kucharczyk. Występują: Mariusz Bąkowski (Rysownik), Dominika Probachta (jego żona, służąca Lampenbogenów), Miłosz Pietruski (Franz Gautsch, agent Patery, Giovanni Battista, rysownik Nicolas Castringius), Tadeusz Ratuszniak (Kuno Eberhard Teretatian, agent Patery, Fryzjer, Gospodarz domu czynszowego), Tomasz Taranta (Wartownik, Klaus Patera), Jolanta Solarz-Szwed (Goldschlägerowa, Madamme Adrienne burdelmama), Przemysław Kozłowski (Max Blumenstich), Zina Kerste (prof. Korntheur), Adrian Wójcicki (Hector von Brendel), Magdalena Taranta (Surowiec, Szarytka), Maciej Kowalczyk (Skryty Młynarz, Kawaler de Nemi), Krzysztof Zych (Gospodarz, właściciel Błękitnej Gęsi, redaktor Zwierciadła Snu, Urzędnik, Urzędnik 2, Portier), Ewa Niemotko (Tonia, kelnerka, Surowiec 2), Maciej Tomaszewski (Odoaker Lampenbogen, Ekscelencja – premier rządu Państwa Snu), Anna Kulińska-Kieca (Melitta Lampenbogen), Krzysztof Ogłoza, Hercules Bell, amerykański milioner. Montażyści: Tomasz Albekier, Marcin Grygiel, Krzysztof Gwóźdź, Dariusz Knop, Krzysztof Kopyto, Mikołaj Siemionek, Marek Zakrzewski, kierownik techniczny: Daniel Jaskuła. Premiera 9 maja 2026 r.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czekać, jak to łatwo powiedzieć... mistrzowska „Odyseja”

Szalona wycieczka z Sherlockiem… w iście szalone strony

Nikt tak nie uczy tolerancji i współistnienia…