Ten „Sen” chcę śnić codziennie



Nadzwyczajna jest ostatnia premiera tego sezonu w Operze Wrocławskiej. Balet „Sen nocy letniej” wart wielokrotnego podziwiania. Co za lekkość, cóż za humor! Zachwycił mnie kunszt zespołu baletowego - tancerki i tancerze są na najwyższym poziomie.
„Sen” ma długą historię. Przecież to bardzo popularna komedia Szekspira, od dawna śpiewana, inscenizowana, tańczona, filmowana. Ale dlaczego balet wydaje się (i jest!) wymarzoną formą do wyrażenia „Snu”? Żeby tak lekko opowiedzieć o magicznych i realnych perypetiach miłosnych, przyjacielskich, o grach i gierkach bohaterów, właściwie nie potrzeba słów. Balet ze swoim perfekcyjnym ruchem (w wykonaniu zespołu Opery Wrocławskiej nie zawaham się przed użyciem określenia „perfekcyjny”, bo taki właśnie jest), z możliwością uruchomienia gestów i min, nadaje się do tego doskonale.
Wielowątkowość (w tej opowieści są aż cztery wątki, ale nie obawiajcie się Państwo pogubienia), są zgrabnie połączone, wiążą się i przeplatają.
„Szekspir napisał komedię prawdopodobnie w latach 1594-1597. Kiedy dokładnie? Nie wiadomo” – pisze prof. Mirosław Kocur, wybitny historyk teatru, we wstępie zamieszczonym w programie przedstawienia. Jeśli się Państwo wybiorą na spektakl, proszę koniecznie przeczytać cały bardzo ciekawy tekst.
Prof. Kocur dodaje, że „Po śmierci Szekspira Sen nie cieszył się dużą popularnością. Samuel Pepys(1633-1703) w roku 1662 napisał w dzienniku, że głupszej sztuki nigdy nie widział”.
Samuel Pepys nie mógł znać mnóstwa teatralnych dziwadeł, powstałych po jego śmierci. A „Sen” nie jest głupi. Absolutnie!
Tym lepiej widać jego mądrość w inscenizacji Anny Hop, tancerki i choreografki Polskiego Baletu Operowego. Anna Hop zaproponowała ciekawe, intrygujące rozwiązania sceniczne. Nie obawiała się użycia nowoczesnych mediów. I tak, kiedy akcja cofa się do początków stworzenia, Hop przedstawia owe początki projekcjami filmowymi. Kochankowie są uczniami bardzo współczesnego liceum. Przezabawni są rzemieślnicy, błąkający się po lesie jako muzyczny zespół. Są tak dobrzy, że przez chwilę myślałam, że naprawdę grają na instrumentach.
Muzycznie spektakl jest perełką. Anna Hop jest też autorką opracowania koncepcji muzycznej, podstawą są oczywiście kompozycje Feliksa Mendelssohna, współautorem muzyki jest Paweł Stuczyński. Wyobrażacie sobie, że słychać tu nawet ryk dinozaurów? Bardzo podoba mi się wizualna strona spektaklu. Dyskretna scenografia i przygaszone, pudrowe barwy kostiumów, podkreślają baśniowość. Piękny, sugestywny jest magiczny kwiat, rozkwitający podczas zaćmienia, ten kwiat, którego pyłek sprawia, że po przebudzeniu, osoba zakochuje się w pierwszej napotkanej istocie.
A ruch i taniec? Są na najwyższym poziomie. Duety są wspaniałe, Osioł przesympatyczny. Puk ujmuje nie tylko ruchem, ale też zabawnymi minami i bardzo drobnymi gestami.
Do zobaczenia koniecznie.
Małgorzata Matuszewska
Fot. Karpati&Zarewicz/Opera Wrocławska
Opera Wrocławska. Felix Mendelssohn-Bartholdy, „Sen nocy letniej”. Choreografia, reżyseria, koncepcja inscenizacji: Anna Hop. Scenografia, reżyseria świateł, projekcje multimedialne: Małgorzata Szabłowska. Asystent choreografa: Piotr Stańczyk. Kierownictwo baletu: Małgorzata Dzierżon. Muzyka (dodatkowa kompozycja i aranżacja): Paweł Stuczyński. Kostiumy: Katarzyna Rott. Kierownictwo muzyczne, dyrygent: Rafał Karczmarczyk. Wystąpili: Hermia – Mizuno Toma, Lizander – Alessandro Ciotta, Helena – Miho Okamura, Demetriusz – Daniel Agudo Gallardo, Hipolita – Laura Flügel, Tezeusz – Łukasz Ożga, Tytania – Magdalena Kurilec-Malinowska, Oberon – Armando Barros, Puk – Kei Otskua, Osioł (Muzyk 4) – Javier Gutiérrez Cuervo. Orkiestra Opery Wrocławskiej pod dyrekcją Rafała Karczmarczyk. Premiera 13 czerwca 2026 r.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czekać, jak to łatwo powiedzieć... mistrzowska „Odyseja”

Szalona wycieczka z Sherlockiem… w iście szalone strony

Nikt tak nie uczy tolerancji i współistnienia…