Posty

Czy dla Ciebie to jest OK? Nie, nie jest OK

Obraz
Nigdy nie czułam tak piekielnej bezradności, pisząc o teatrze. Z powodu poczucia, że kiedy siedzę na wygodnym krześle i oglądam spektakl, bardzo blisko, w tej wojnie ktoś ginie. Jakuba Skrzywanka – reżysera, Teatr Polski w podziemiu, Wrocławski Teatr Pantomimy z serca podziwiam. Z całego serca! Za to, że odważnie i uważnie, precyzyjnie, nawet gubiąc się po drodze, mierzą się z tym, co najbardziej aktualne. Za to, że mierzą sami siebie i nas z najtrudniejszymi pytaniami w dzisiejszym świecie. Bo po to jest teatr. Oglądając prolog i kolejne rekonstrukcje wydarzeń w Ukrainie, pomyślałam, że to trochę tak, jakby w obozie koncentracyjnym ginęli ludzie, a w czasie rzeczywistym gdzieś na świecie ktoś robił o tym spektakl. Ale dziś mamy inny świat. Inną wojnę. Inne możliwości reagowania. Inną wiedzę – wszystko jest inne, niż w czasach II wojny światowej. Ale! Poza śmiercią i cierpieniem, bo one wciąż są takie same. To spektakl do długiego myślenia o nim. I, być może, codziennie nowego i świe...

Wielki teatr świata na mimów, muzykę, głos i obraz

Obraz
Napisać, że „Symfonia alpejska. Thriller spirytystyczno-pantomimiczny inspirowany postacią Wandy Rutkiewicz z muzyką Ryszarda Straussa” to wspaniały spektakl, to jakby nic nie napisać. Twórcy zabierają widzów na najwyższe teatralne szczyty świata. W głowie, rękach i sercu Cezarego Tomaszewskiego kryje się bogactwo wyobraźni i umiejętność perfekcyjnego żonglowania formami, stylami oraz całym materiałem. Podziwiam, bo to talent najczystszej wody! Połączył muzykę „Symfonii alpejskiej” Richarda Straussa, dzieło napisane aż na 125 instrumentów, którego początek sięga 1899 roku, z muzyką Britney Spears. Ponoć niektórzy nazywali symfonię Straussa „muzycznym kinem” i może dlatego do „muzycznego teatru” już niedaleko? Symfonia Straussa to ilustracja 11 godzin wspinaczki alpejskiej, a „Symfonia…” Tomaszewskiego ilustruje (czasem karkołomnie), wspinaczkę/bieg/upadki/rzadko kiedy prostą drogę historycznych meandrów. Bo twórcy opowiadają o siedemnastowiecznej Francji, swobodnie przemieszczają się d...

A może da się dogadać...

Obraz
W każdym wieku i w każdej społeczności można znaleźć kompromis i się dogadywać. Tej potrzebnej w życiu umiejętności uczy małych (dużych także!) widzów Wrocławski Teatr Lalek. Zamykająca udany sezon premiera „Głośniej się nie da?” to opowieść przeznaczona dla widzów w wieku 6+. I oni będą się bawić najlepiej, bo tu kluczem i gwarancją dobrej zabawy jest nie tylko oglądanie przedstawienia z wygodnego fotela, ale zaproszenie dzieci do współuczestnictwa w nim – i na scenie, i na widowni. W jaki sposób, nie zdradzę, ale szykujcie się na fajną zabawę! Michał Buszewicz, teatralny twórca nominowany do Paszportów Polityki, a więc już uznany, „Głośniej się nie da?” debiutuje jako piszący i reżyserujący dla dzieci. Bardzo trafnie odpowiada na potrzeby młodego widza. O czym to jest? Mama (znakomita Kamila Chruściel) jest ceramiczką, która właśnie dostała duże zlecenie. Pracując w domu, potrzebuje ciszy. Jej dwójka dzieci: Mika i Dodo (Agata Kucińska i Grzegorz Mazoń), jak to dzieciaki, są zwyczajn...

Apokalipsa? Tak, w duchu radości i wolności

Obraz
Z serca polecam „Trąbkę do słuchania” we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Jakie to jest dobre! Jakie treściwe, karmiące umysł i duszę. I piękne! Autorką jest Leonora Carrington – malarka, pisarka, legenda francuskiego surrealizmu. Na próżno szukać jej „Trąbki…” w bibliotekach i księgarniach. We wrocławskich bibliotekach można znaleźć „Siódmy koń. Opowiadania zebrane” autorstwa Carrington, a o niej samej poczytać w książce „Leonora” Eleny Poniatowskiej. I naprawdę warto, bo nie dość, że burzliwie przyjaźniła się z Maksem Ernstem, wśród jej przyjaciół byli: Salvador Dalí, Marcel Duchamp, Joan Miró, André Breton, Pablo Picasso, to jeszcze sama była utalentowana, ekscentryczna i twórcza. Ale tu nie ma być o czytaniu, tylko o spektaklu, więc biegnę na teatralne tory. Spędzone w teatrze trzy godziny z przerwą mijają, jak jedna chwila. Widz nie jest zmęczony, bo jakże może męczyć oglądanie wspaniałości i tylko może posmutnieć, kiedy spektakl dobiega końca. Gdyby był zupą, poprosiłabym o dok...

Terapeutycznie, społecznie i świetnie we Współczesnym

Obraz
Jakie to jest dobre! Jakie bezkompromisowe, a jednocześnie pozbawione napastliwości! Lekkie, bardzo przyjemne w odbiorze. Ale, opowiadając o ważnych sprawach, swoje waży. Na „Chamstwo” do Współczesnego powinien pójść każdy. Spektakl powstał na podstawie niełatwej książki Kacpra Pobłockiego. Niełatwej, bo mówiącej o relacjach „chamstwa” z „państwem”, czyli o naszych społecznych relacjach przez wieki. Jak to jest opowiedziane na scenie… czapki z głów. Bez truizmów, bez zbytecznego, pustego zagłębiania się i nudzenia. To raczej terapia dla nas wszystkich. Jak bardzo potrzebna, sami wiemy, a jeśli nie wiemy, „Chamstwo” nam to uświadomi. Scena na Strychu została zaaranżowana na las, czy raczej na wycinkę lasu, a widzowie posadzeni na niezbyt wygodnych, bez pardonu wrzynających się w ludzkie siedzenia pieńkach. Niewygodnych, jak niewygodnie – delikatnie rzecz ujmując – żyje się w Polsce. O czym zresztą przypomina jeden z bohaterów. W środku jest ognisko, a my wszyscy – często przemieszani a...

Sny, czyli rzecz o równości

Obraz
Porusza „Otworzy się ziemia” wrocławskiego Teatru Muzycznego Capitol. Formą, a przede wszystkim swego rodzaju zwyczajnością tematu. Bieda, wyzysk, a także bezdomność mogą dotknąć każdego, także nas, wygodnie siedzących na widowni Sceny Ciśnień. Codziennie z tyłu głowy mam poczucie, że stąpam po cienkiej czerwonej linii i dlatego ten spektakl dotknął mnie głęboko. Jeśli czujecie podobnie, dotknie i Was. Radek Stępień, reżyser całości, skonfrontował stare songi Bertolta Brechta ze współczesną, wrocławską bezdomnością. Nie ma zgrzytu, choć jest ból, powstały na styku opowieści. My, widzowie, siedzimy w fotelach. Także w fotelach, ustawionych na scenie, siedzą aktorzy i patrzą na nas. Obserwują nasze reakcje? Nasz strach? A może wzajemnie patrzymy na siebie, obserwując siebie wzajemnie, jak w lustrze? Krytycznie spoglądamy, by ocenić, ile nas samych dzieli od największych życiowych kryzysów? Nie jest to jedynie przedstawienie o bezdomności, choć oczywiście kryzys, opowiedziany przez kilku ...

PPA: Jeszcze będzie przepięknie. Było i będzie!

Obraz
43. Przegląd Piosenki Aktorskiej w niedzielny wieczór w Teatrze Muzycznym Capitol finiszował wydarzeniem pełnym emocji, wspomnień i nadziei. Ależ to był koncert! Tomek Lipiński i goście byli fantastyczni. Przyznam, że ze wzruszeniem słuchałam starych piosenek. I w ogóle nie przeszkadzało, że Tomek Lipiński nie grał koncertów – jak powiedział – półtora roku i już ich nawet grać nie zamierzał. A jednak przyjechał na PPA. „Dajesz radę!” – krzyknął ktoś z widowni. Nie da się ukryć. Dawał! Nic dziwnego, to przecież on podczas covidowego lockdownu na warszawskiej ulicy śpiewał, że „jeszcze będzie normalnie”. Od lat niesie ludziom nadzieję, posługując się piosenkami mądrymi i wyrazistymi. Po kolei zapraszał na scenę swoich gości, wśród nich: Melę Koteluk, Vienia i Pelsona, Gosię Markiewicz, tańczącą Alisę Makarenko. Dla każdego miał ciepłe słowo. Opowiedział krótką historię piosenki, którą zaśpiewał z Gosią Markiewicz. – To jest premiera – zapowiedział song o „widzeniu cię w moim mieście”. A ...